Związki zawodowe o roku szkolnym 2024/2025: rozczarowanie, niespełnione nadzieje i zbyt wolne tempo zmian. ZNP wskazał, że “oczekiwania były większe”, oświatowa “Solidarność” uważa wprowadzone zmiany za negatywne, a WZZ “Forum-Oświata” ocenił, że to “rok stracony”.
Zamiast długo wyczekiwanych reform i systemowych usprawnień – poczucie stagnacji. Tak nauczycielskie centrale związkowe oceniają mijający rok szkolny 2024/2025. Choć resort edukacji wskazuje na rosnące nakłady na oświatę i postępy w dialogu społecznym, ZNP, „Solidarność” i WZZ „Forum-Oświata” mówią jednym głosem: oczekiwania środowiska zawodowego nauczycieli zostały zawiedzione.
Zmarnowano cały wysiłek
Jak przypomina Wolny Związek Zawodowy „Forum-Oświata”, kończący się rok szkolny był pierwszym pełnym okresem pracy resortu edukacji pod kierownictwem przedstawicieli rządu Koalicji 15 października. Zdaniem przewodniczącego związku Sławomira Wittkowicza, był to czas stracony. – „Zmarnowano wysiłek, jaki został poczyniony w 2024 r., jeżeli chodzi o przeznaczenie puli środków na podwyżki” – ocenił.
Wittkowicz zwrócił uwagę, że płace nauczycieli w 2025 r. wzrosły zaledwie o 5 proc., co jego zdaniem oznacza powrót do niepokojąco bliskiej relacji ze stawką minimalną. W jego opinii konieczna była podwyżka w przedziale 10–15 proc., by utrzymać realną wartość wynagrodzeń sprzed roku.
WZZ „Forum-Oświata” skrytykował także brak konsekwencji w pracach nad nowym systemem wynagradzania nauczycieli. Mimo że projekt obywatelski ZNP został ponownie rozpatrzony w Sejmie w styczniu 2024 r., od tego czasu podkomisja zebrała się tylko dwukrotnie. – „To marnowanie czasu i potencjału, a przede wszystkim utrata tego mandatu zaufania, jakim środowisko obdarzyło nowe kierownictwo ministerstwa w 2024 r.” – powiedział Wittkowicz.
Z kolei minister edukacji Barbara Nowacka zadeklarowała w czwartek, że projekt ustawy zostanie zrealizowany. – „Jestem przekonana, że od 2027 r., kiedy projekt obywatelski będzie mógł wejść w życie, zarobki nauczycieli będą rosły” – zapewniła.
Wittkowicz zwrócił też uwagę na opóźnienia w procedowaniu nowelizacji Karty Nauczyciela dotyczącej m.in. odpraw, nagród jubileuszowych i nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych. – „Projekt trafił do konsultacji w marcu, ale do dziś nie wyszedł z rządu, nie trafił do parlamentu, a jego treść zawiera zapisy nieakceptowalne przez wszystkie trzy centrale związkowe. To pozorowanie negocjacji” – podsumował.
ZNP: poprawa atmosfery to za mało
Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, podkreślił, że w środowisku panowały większe oczekiwania i nadzieje. – „Nic nie jest tak irytujące, jak to, że rozbudzone nadzieje nie znajdują zmaterializowania w postaci konkretnych decyzji i ustaw” – stwierdził.
Broniarz docenił poprawę relacji z resortem edukacji. – „Nie ma takich negatywnych emocji w zderzeniu z Ministerstwem Edukacji Narodowej, jak kiedyś. To jest naprawdę wartość istotna i my ją doceniamy” – zaznaczył. Zwrócił jednak uwagę, że za lepszą atmosferą powinna iść większa skuteczność.
Przypomniał, że ZNP już w grudniu 2023 r. przedstawił obszerny pakiet tematów do pracy w grupach roboczych. – „To tempo prac nie gwarantowało sukcesu, więc nauczyciele czują się rozczarowani” – powiedział. Kolejnym powodem niezadowolenia – jak wskazał – był „bardzo mały wzrost wynagrodzeń”.
„Solidarność”: Wprowadzono „wiele negatywnych zmian”
Przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Waldemar Jakubowski określił mijający rok szkolny jako „kolejny trudny rok w oświacie”. W jego opinii wprowadzono „wiele negatywnych zmian”, a postulowane, pozytywne rozwiązania nie zostały wdrożone.
– „Nie doczekaliśmy się powiązania wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce” – wskazał Jakubowski, odnosząc się do kluczowego założenia projektu ZNP.
Sceptycznie odniósł się również do reformy godzin nadliczbowych. Mimo wyroków sądowych i uchwały Sądu Najwyższego, MEN – zdaniem „Solidarności” – nie wykazało dostatecznej inicjatywy. Jakubowski skrytykował również wprowadzone ograniczenia prac domowych w szkołach podstawowych. – „To typowy przykład przeregulowania systemu. To nauczyciel powinien decydować, czy i co zadaje uczniom” – ocenił.
Choć docenił otwartość resortu na dialog, uznał, że nie przełożył się on na realne rezultaty. – „Ministerstwo deklarowało otwartość, dialog był miły, choć pod koniec trochę nerwowy. Tylko, że z tego dialogu nic konkretnego nie wynikło” – powiedział.
Resort odpowiada: prowadzimy realny dialog, zmiany są systemowe
W reakcji na krytykę związków, wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer podkreśliła, że resort nie był nigdy wcześniej tak otwarty na współpracę ze związkami. – „Od półtora roku MEN prowadzi realny dialog ze związkami zawodowymi, podejmuje realne działania, które przekładają się na zmiany ustawowe” – zapewniła.
Wskazała również na skalę działań finansowych: 36,5 proc. podwyżki dla nauczycieli mianowanych i dyplomowanych, niemal 40 proc. dla początkujących oraz 55-procentowy wzrost nakładów na oświatę w ciągu dwóch lat. – „Te sprawy są traktowane priorytetowo” – powiedziała Lubnauer.
Odnosząc się do zarzutu o zbyt wolne tempo prac legislacyjnych, wiceministra podkreśliła, że resort działa zgodnie z obowiązującą procedurą stanowienia prawa. – „Prawo jest tworzone transparentnie, w zgodzie z dialogiem społecznym. To może potrwać, ale tylko w ten sposób możemy wypracować rozwiązania dobre i trwałe” – zaznaczyła.
aka
Źródło: PAP