W Polsce wiele się ostatnio mówi o tym, jak to MEN zamierza rozprawić się z wagarami, które w polskich szkołach stanowią „ewenement na skalę światową”. Tymczasem w Walii tematem nr 1 są bardzo niepokojące powody nieobecności w szkole i to, w jaki sposób im przeciwdziałać.
Wagary w Polsce to „ewenement na skalę światową”
Zgodnie z obowiązującymi aktualnie w Polsce przepisami można mieć połowę nieobecności w szkole, aby zdać. Jeżeli uczeń ma więcej niż 50 proc. nieobecności, nie spełnia obowiązku szkolnego i może nie być klasyfikowany. Resort edukacji uważa, że taki próg jest zbyt niski.
„W Polsce przepisy są dziś takie, że uczeń może mieć 50 proc. wagarów – nieusprawiedliwionych nieobecności. To ewenement na skalę światową” – przyznała na antenie Radia Zet minister edukacji narodowej Barbara Nowacka.
Szefowa MEN poinformowała, że w jej resorcie trwają już prace nad zmianą przepisów dotyczących nieusprawiedliwionych nieobecności w szkole, popularnie zwanych wagarami. I mamy to. Nowelizacja ustawy Prawo oświatowe, planowana na drugi kwartał 2025 roku, wprowadza zmiany w przepisach dotyczących frekwencji uczniów i usprawiedliwiania ich nieobecności.
Wnioskodawca planuje wskazać, że poprzez niespełnianie obowiązku rocznego przygotowania przedszkolnego, obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki należy rozumieć albo nieusprawiedliwioną nieobecność na co najmniej 50 proc. dni zajęć w okresie jednego miesiąca, albo na co najmniej 25 proc. dni zajęć w okresie całego roku szkolnego.
Zobacz również: Wagary pod lupą MEN. Będzie zmiana przepisów ws nieobecności w szkole
W Walii: Lęk i panika powodem szkolnych nieobecności
Jak się okazuje, to nie jedynie nasz problem i nie do końca wiadomo, czy aż taki ewenement. Nieobecności w szkole to także poważny problem np. w Walii. Tam jednak zbadali i przeanalizowali, że narastająco lawinowa absencja szkolna coraz częściej wiąże się z lękiem, atakami paniki i innymi trudnościami psychicznymi.
Z danych wynika, że aż 40 proc. uczniów szkół średnich opuściło średnio jedno popołudnie w tygodniu w roku szkolnym 2022/2023. W obliczu problemu szkoły zaczęły tam sięgać po niestandardowe rozwiązania — w niektórych przypadkach nauczyciele osobiście odwiedzają uczniów w domach, by spróbować skłonić ich do powrotu do nauki stacjonarnej.
Zjawisko to określane jest jako emocjonalna niechęć do szkoły (EBSA) — obejmuje ono dzieci, które z powodu silnego lęku i problemów emocjonalnych przestają uczęszczać do szkoły. Tak było w przypadku 14-letniego Liama z Newport, który jest neuroatypowy i od kilku lat przyjmuje leki przepisane przez psychiatrę.
— Nigdy nie lubiłem szkoły, codzienne wychodzenie było dla mnie stresujące i przytłaczające — mówi Liam. Od 2022 roku nie uczęszcza do żadnej szkoły stacjonarnej. Korzystał jednak z indywidualnego nauczania w domu, finansowanego przez władze lokalne, oraz wsparcia specjalistycznego.
Jego rodzice, oboje pracujący w edukacji, musieli ograniczyć etaty, by móc być z synem w domu. — Tak naprawdę było niewiele pozytywnych doświadczeń — mówi Abby, matka Liama. — Ale kiedy już trafi się pracownik szkoły, który to naprawdę rozumie — dzięki doświadczeniu lub odpowiedniemu przeszkoleniu — jest na wagę złota.
Indywidualne i emocjonalne podejście do uczniów
Inna uczennica z północnej Walii, Elsi, doświadczała ataków paniki na samą myśl o pójściu do szkoły. Chowała się pod stołem w kuchni, zamykała w pokoju, a z czasem zrezygnowała z nauki z powodu nasilonego lęku społecznego. Jej matka, Fflur, wspomina: — Był moment, że zaczęła się bić, gryźć, krzyczeć. Nawet wspomnienie o szkole powodowało ataki paniki.
Elsi zaczęła się samookaleczać, miała myśli samobójcze i dwukrotnie trafiła do szpitala psychiatrycznego.
Wskaźnik nieobecności w szkole w Walii (czyli opuszczenie co najmniej 10 proc. zajęć szkolnych) w 2022/2023 objął aż 40 proc. uczniów szkół średnich. Dla porównania, przed pandemią w roku 2018/2019 było to 17 proc..
W odpowiedzi na kryzys, szkoły — jak np. Ysgol Gyfun Gymraeg Bryn Tawe w Swansea — wdrażają dodatkowe rozwiązania. Dyrektor Simon Davies informuje, że pedagodzy i pracownicy ds. opieki pastoralnej odwiedzają uczniów w domach. — Wiem, że podobnie działają też inne szkoły — mówi.
Wicedyrektor Mark Bridgens, odpowiedzialny za dobrostan psychiczny uczniów, podkreśla: — Nauczyciele stają się dziś specjalistami od zdrowia psychicznego. A gdy ucznia nie ma w szkole, naprawdę zaczynamy się martwić. To sygnał, że zbliżamy się do kryzysu.
Nie ma prostych rozwiązań, ale wsparcie psychiczne jest kluczowe
Sekretarz edukacji Walii, Lynne Neagle (odpowiednik naszej minister Nowackiej) zapewnia, że rząd sfinansuje szkolenia dla nauczycieli i personelu szkolnego w zakresie zdrowia psychicznego. W szkołach działa system wsparcia psychologicznego oraz program CAMHS (Child and Adolescent Mental Health Services).
— Nie ma jednej cudownej recepty, ale wsparcie psychiczne w szkołach to duża część rozwiązania — podkreśla Neagle. Każde dziecko od klasy szóstej wzwyż ma prawo do bezpłatnych konsultacji psychologicznych w szkole.
Tymczasem opozycja krytykuje działania walijskiego rządu. Konserwatywny minister edukacji Tom Giffard twierdzi, że “rząd nie ma realnych planów walki z rosnącą absencją szkolną“, a rzecznik Plaid Cymru ostrzega: — Jeśli rekomendacje grupy roboczej ds. frekwencji nie zostaną wdrożone pilnie, rząd nadal będzie zawodził nasze dzieci.
Czy czegoś to Państwu nie przypomina?
Zobacz również: „Wagary” na PEN-Info
Andrzej Kwaśniewski
Źródło: BBC