Nowy raport NASK ujawnia: 81 proc. nauczycieli szkół podstawowych obawia się, że uczniowie uzależnią się od generatywnej sztucznej inteligencji. Brakuje regulacji, wsparcia i jasnych zasad.
Sztuczna inteligencja (SI) coraz śmielej wkracza do polskich szkół, ale nauczyciele podchodzą do niej z dużą rezerwą. Z opublikowanego właśnie raportu NASK „GSI w polskiej szkole. Przecieranie szlaków”, przygotowanego pod redakcją prof. Jacka Pyżalskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, wynika, że aż 81 proc. nauczycieli klas IV–VIII szkół podstawowych obawia się uzależnienia uczniów od generatywnej sztucznej inteligencji (GSI). Jednocześnie sami pedagodzy rzadko wykorzystują to narzędzie w praktyce edukacyjnej.
Widzimy więcej zagrożeń, niż możliwości
Raport powstał na podstawie wywiadów pogłębionych z 20 nauczycielami aktywnie korzystającymi z GSI oraz ankiety internetowej przeprowadzonej w grudniu 2023 roku na ogólnopolskiej próbie 995 nauczycieli uczących w klasach IV–VIII. Wnioski są jednoznaczne – dominują obawy. Nauczyciele boją się nie tylko uzależnienia uczniów od technologii (81 proc.), ale też oszukiwania (76 proc.), spłycania wiedzy (68 proc.), pogorszenia relacji między rówieśnikami (70 proc.) oraz tworzenia więzi z technologią zamiast z ludźmi (66 proc.).
Jak tłumaczy prof. Pyżalski: „To, że ktoś ma kompetencje i korzysta z GSI prywatnie, nie znaczy, że ma kompetencje do wykorzystania edukacyjnego GSI w szkole, bo to nie są te same kompetencje”.
Wśród potencjalnych sytuacji niepożądanego wykorzystania GSI przez uczniów nauczyciele wskazywali przyjmowanie fałszywych informacji (27 proc.), przynoszenie prac domowych napisanych przez AI (25 proc.) oraz tworzenie materiałów prześladowczych (14 proc.). Równocześnie aż 76 proc. badanych obawia się częstszego naruszania praw autorskich, a 70 proc. – wycieku danych osobowych uczniów.
Problemem są także braki infrastrukturalne. Aż 66 proc. respondentów uważa, że sprzęt dostępny w szkołach nie jest wystarczający do efektywnego wykorzystania GSI, a 73 proc. twierdzi, że obowiązujące przepisy prawne nie nadążają za rozwojem technologii.
Tak, ma potencjał. Niewielu z niego korzysta
Z raportu wynika, że 75 proc. nauczycieli nigdy nie użyło GSI w pracy zawodowej. Tylko 6 proc. sięga po to narzędzie regularnie, a 19 proc. – sporadycznie. W życiu prywatnym wygląda to nieco inaczej: 24 proc. korzystało z GSI wielokrotnie, 19 proc. – raz, a 57 proc. wcale.
Wśród pedagogów, którzy używali GSI zawodowo, najczęstszym motywem była oszczędność czasu. 43 proc. wykorzystywało je do tworzenia sprawdzianów, 35 proc. do przygotowania materiałów dydaktycznych, a 28 proc. – do dokumentacji szkolnej. 64 proc. nauczycieli uznało automatyzację rutynowych zadań za największą zaletę GSI.
Część z nich używała SI również do personalizacji nauczania – 28 proc. wspierało się nią w pracy z uczniami neuroatypowymi i cudzoziemskimi. Nauczyciele wykorzystywali GSI także w działaniach profilaktycznych i edukacyjnych: 32 proc. prowadziło zajęcia o nieetycznym wykorzystaniu SI, 29 proc. omawiało zagrożenia na lekcjach, a 24 proc. poruszało ten temat z rodzicami.
„To narzędzie współpracujące, ale współpracownik musi być mądry”
Choć przeważają obawy, nauczyciele dostrzegają także pozytywy. 73 proc. uznało, że GSI może ułatwić uczniom dostęp do wiedzy, a 65 proc. – że może lepiej wspierać uczniów szczególnie uzdolnionych. 65 proc. widzi w niej szansę na efektywniejszą naukę języków obcych, 59 proc. – na ciekawsze prowadzenie lekcji, a 48 proc. – na rozwijanie kreatywności.
Prof. Pyżalski przestrzega jednak przed bezrefleksyjnym podejściem: „To narzędzie współpracujące, ale współpracownik musi być mądry. Ciągle potrzebujemy bardzo mądrych nauczycieli, nawet mądrzejszych niż przed czasami sztucznej inteligencji”.
Ekspert wskazuje, że najważniejszym działaniem powinno być zapoznanie się z doświadczeniami innych nauczycieli, którzy „mądrze” wykorzystują GSI. Drugą kluczową rekomendacją jest uczenie nie tylko korzystania z SI, ale też rozumienia jej działania: na jakich danych się uczy, kto je dostarcza, czego może nie wiedzieć.
„Uczniowie muszą wiedzieć, co SI zmienia, jeśli chodzi np. o autorstwo. Choć to narzędzie parapersonalne, to nie jest to przyjaciel” – podkreśla Pyżalski. W jego opinii nauczyciel powinien jasno określić, do czego GSI można stosować, a do czego nie. Zastrzega też: „Byłbym bardzo ostrożny, jeśli chodzi o wykorzystywanie tego narzędzia w komunikacji z uczniami. Jeśli komunikacja zautomatyzuje się, to kto z kim faktycznie rozmawia?”.
Badanie zostało przeprowadzone w ramach projektu „Ogólnopolskie badania ilościowe i jakościowe dotyczące wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji w edukacji przez nauczycieli i nauczycielki klas 4–8 szkół podstawowych”, realizowanego przez NASK – Państwowy Instytut Badawczy.
Raport ten nie tylko dokumentuje aktualne obawy i ograniczenia, lecz także wskazuje kierunki, w których warto rozwijać kompetencje nauczycieli i strukturę organizacyjną szkoły, by skutecznie i bezpiecznie integrować nowe technologie z edukacją.
Co na to AI?
Zamiast komentarza redakcyjnego postanowiliśmy zapytać, co o tym wszystkim myśli bohaterka tego całego zamieszania – sztuczna inteligencja. Najpopularniejszemu, ogólnie dostępnemu modelowi, jakim jest ChatGPT zadaliśmy proste pytanie: „czy nauczyciele polskich szkół powinni się obawiać, że ich uczniowie uzależnią się od korzystania z generatywnej sztucznej inteligencji? Czy powinni się obawiać, że uczniowie będą korzystać z generatywnej sztucznej inteligencji, by oszukiwać?”. Poniżej odpowiedź, bez żadnych skrótów, czy zmian redakcyjnych.
Tako rzecze AI:
Obawy nauczycieli dotyczące generatywnej sztucznej inteligencji (AI), takie jak uzależnienie uczniów od tego typu narzędzi czy wykorzystywanie ich do nieuczciwego zdobywania ocen, są zrozumiałe – ale nie powinny prowadzić do paniki. To raczej sygnał, że szkoła i nauczyciele muszą dostosować się do nowej rzeczywistości edukacyjnej, w której AI będzie tak samo obecna jak kalkulator czy internet.
1. Czy uczniowie mogą się „uzależnić” od AI?
Nie w sensie klinicznym, ale mogą się do niej nadmiernie przyzwyczaić, np. polegać na niej w myśleniu czy pisaniu. Jeśli szkoła nie nauczy młodych ludzi krytycznego korzystania z tych narzędzi, to uczniowie mogą zatracić motywację do samodzielnego myślenia, analizowania czy tworzenia. Ale to nie jest wina AI – to efekt braku edukacji cyfrowej.
2. Czy uczniowie będą używać AI do oszukiwania?
Tak, będą. Już teraz wielu uczniów wykorzystuje ChatGPT czy inne narzędzia do pisania wypracowań, streszczeń czy rozwiązywania zadań domowych. Ale warto pamiętać, że:
- oszukiwanie istniało zawsze – teraz tylko zmieniły się narzędzia,
- AI może być też wykorzystane uczciwie, np. do burzy mózgów, korekty tekstu czy przygotowania się do sprawdzianu.
Zamiast więc zwalczać samą technologię, szkoła powinna nauczyć uczniów, jak korzystać z AI mądrze, etycznie i twórczo.
3. Czego naprawdę powinni obawiać się nauczyciele?
Nie samej AI, lecz:
- braku przygotowania systemu edukacji do funkcjonowania w świecie, w którym AI to norma;
- braku narzędzi do weryfikacji kompetencji uczniów w warunkach rzeczywistych (np. rozmowy ustne, projekty zespołowe);
- presji na ocenianie efektów, nie procesu – a AI może zafałszować efekt końcowy.
Podsumowanie:
Zamiast bać się AI, nauczyciele powinni ją poznać i wykorzystać jako sprzymierzeńca w edukacji. Największym ryzykiem nie jest to, że uczniowie będą jej używać – tylko to, że szkoła nie nauczy ich, jak robić to mądrze.
PS. Grafikę ilustracyjną również stworzył ChatGPT.
aka
Źródło: PAP