Złośliwości, uprzykrzanie życia, potem groźby, w końcu agresja i rękoczyny. Poczciwa stara „buda” zamieni się coraz częściej w pole minowe, po którym nauczyciel musi stąpać wyjątkowo ostrożnie. Bo nauczyciel, teoretycznie urzędnik państwowy, w praktyce często bywa kompletnie bezsilny i bezbronny.
Ostatni incydent w szkole w Kolbuszowej po raz kolejny udowodnił, że w polskiej szkole nie jest bezpiecznie. Co może zrobić w takich sytuacjach nauczyciel? Jakie ma prawa, jak ma się bronić w obliczu zagrożenia?
Szkolna bójka z… nauczycielem
Kolbuszowa to nie przykład wyrwany z kontekstu, ale raczej niechlubna kontynuacja tego, co od kilku już lat dzieje się w polskich szkołach. Dzieje się źle.
29 września 2020 r. w V Liceum Ogólnokształcącym w Zielonej Górze uczennica zaatakowała nożami kuchennymi przypadkowych uczniów, raniąc dwie osoby. Dwie uczennice zostały ranne w plecy, trzecia miała rozcięty łuk brwiowy. Do zaplanowanego zamachu uczennica przystąpiła po ucieczce z gabinetu psychologa. Po incydencie uczniowie zaczęli barykadować się w klasach, a nauczyciele interweniowali, aby obezwładnić sprawczynię. Sytuacja wywołała panikę w szkole, atakująca została zatrzymana przez policję.
W 2023 roku uczeń w szkole w Łódzkiem znieważył i popchnął nauczyciela. Dyrektor szkoły uznał to za przestępstwo i sprawa została przekazana policji.
W listopadzie 2024 r. w szkole podstawowej w Niedźwiedziu zawieszono zajęcia na dwa dni z powodu kryzysowej sytuacji związanej z zachowaniem jednego z uczniów. Czternastoletni chłopiec miał wpadać w furię, niszczyć mienie i wyzywać innych.
29 stycznia 2025 r. doszło do bójki między nauczycielem a uczniem w Zespole Szkół Technicznych w Kolbuszowej. Na nagraniu widać szarpaninę, uczeń stawiał opór podczas próby zaprowadzenia go do dyrekcji szkoły przez nauczyciela. Sprawą zajęło się kuratorium i policja, my szczegółowo opisaliśmy ją w artykule „Pobili się uczeń z nauczycielem…”.
Cyberprzemoc wobec nauczycieli
Coraz bardziej powszechne staje się zjawisko cyberprzemocy wobec nauczycieli. Badania wskazują, że około 9 proc. nauczycieli w Polsce doświadczyło cyberataków ze strony uczniów lub ich rodziców. Oznacza to dziesiątki tysięcy osób, które doświadczyły agresji z powodu tego, że są nauczycielami. Formy cyberprzemocy są bardzo różne, in.: oczernianie i zniesławienie w Internecie, tworzenie memów z udziałem nauczyciela, włamania na konta i szantaż.
„Cyberbullying przybierał dotąd zwykle bardzo prymitywną formę, jednak dostępność sztucznej inteligencji może sprawić, że ataki na nauczycieli staną się bardziej bolesne i bardziej zaawansowane niż dotąd” – ostrzega dr hab. Łukasz Tomczyk, autor badania dotyczącego cyberprzemocy wobec nauczycieli.
Wszystkie powyższe incydenty, by nie nazwać ich co najmniej wykroczeniami, dobitnie wskazują na rosnący problem agresji w polskich szkołach i konieczność wdrażania skutecznych procedur bezpieczeństwa oraz wsparcia dla nauczycieli.
Postępowanie nauczyciela w przypadku agresji
Obowiązujące w Polsce przepisy niespecjalnie chronią nauczycieli, przypomnijmy i podkreślmy – funkcjonariuszy publicznych. W sytuacji agresji ucznia wobec nauczyciela zaatakowany powinien niezwłocznie zgłosić incydent dyrektorowi szkoły oraz rodzicom ucznia, dyrekcja ma zaś obowiązek przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego oraz może podjąć decyzję o zgłoszeniu sprawy policji lub prokuraturze, jeśli zachowanie ucznia wypełnia znamiona przestępstwa.
Proponuje się raczej zapobiegać atakom, m.in. takimi metodami, jak budowanie pozytywnych relacji, ustalanie jasnych norm edukowanie oraz reagowanie na wszelkie, nawet najmniejsze przejawy agresji.
Zaleca się także współpracę z rodzicami oraz szkolenia dla nauczycieli, m.in. w zakresie zarządzania klasą oraz technik deeskalacji sytuacji konfliktowych. Polecić tu można m.in. szkolenie „5 technik z sali sądowej, które sprawią, że uczniowie będą nas słuchali” czy też szkolenie „Budowanie relacji i rozwiązywanie konfliktów w klasie”.
Kiedy już dojdzie do ataku, nauczyciel powinien natychmiast zareagować na agresywne zachowanie ucznia, stosując słowną i stanowczą reakcję, ma także obowiązek odizolować ucznia zachowującego się agresywnie od reszty klasy, aby zapobiec dalszym incydentom. W razie potrzeby powinien wezwać na pomoc innych nauczycieli, terapeutę lub pielęgniarkę szkolną.
Nauczyciel ma prawo do użycia siły fizycznej jedynie w sytuacjach obronnych lub gdy jest to konieczne do zapobieżenia dalszym szkodom, np. poprzez odebranie niebezpiecznego przedmiotu uczniowi.
Finał na sali sądowej
Można też pójść do sądu. Nawet nieletni uczniowie odpowiadają (przed sądem rodzinnym) za swoje czyny. Ciąży na nich zarówno odpowiedzialność cywilna, np. za szkody wyrządzone nauczycielowi, jak i karna, m.in. z tytułu naruszenia nietykalności cielesnej, znieważenia, czynnej napaści czy stosowania gróźb.
Atak na nauczyciela, który prowadzi do naruszenia jego nietykalności cielesnej, jest ścigany na podstawie art. 222 § 1 Kodeksu karnego i grozi karą pozbawienia wolności do lat 3.
W przypadku użycia przemocy lub niebezpiecznego przedmiotu uczeń może być oskarżony o czynną napaść zgodnie z art. 223 Kodeksu karnego, co wiąże się z karą pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Zgodnie z art. 226 § 1 Kodeksu karnego, znieważenie funkcjonariusza publicznego (w tym nauczyciela) może skutkować karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.
Wywieranie wpływu na nauczyciela przemocą lub groźbą bezprawną (art. 224 § 1) również podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Kursy samoobrony dla nauczycieli
To już jest jednak przysłowiowa musztarda po obiedzie. W obliczu bezpośredniego zagrożenia nauczyciel jest zupełnie sam. Przeciwko sobie ma agresora, nierzadko i jego kolegów, pozostałych uczniów, biernie przyglądających się całej sytuacji. Czasami czynnie – np. dopingując agresywnego kolegę lub nagrywając zajście na kamerkę, by potem wpuścić filmik do sieci i pośmiać się po raz drugi.
W tym czasie nauczyciel siedzi w domu na chorobowym i czeka na konsekwencje, jakie wyciągnie wobec niego kuratorium, jego macierzysta placówka, a może i policja. Bo był i jest nadal jakby bezbronny.
Może zatem rozwiązaniem byłyby kursy samoobrony dla nauczycieli, jakie planuje niebawem uruchomić również Platforma Edukacyjna Nauczycieli?
Nie nawołuję absolutnie do nauczycielsko-uczniowskich „ustawek” ani toczenia turniejów MMA w klasie, ale też nie o to chodzi. Szkolenia takie, oczywiście obok nauki technik obrony fizycznej obejmuje bowiem również naukę rozpoznawania zagrożeń i postępowania w sytuacjach zagrożenia przemocą.
Uczą, jak unikać niebezpiecznych sytuacji, a także psychologicznych aspektów samoobrony, które pomagają w deeskalacji konfliktów. Nauczyciele, którzy ukończyli takie szkolenie, podkreślają, że kurs zwiększył ich pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa nie tylko w miejscu pracy.
Może zatem warto. Znajomość kilku chwytów i zwiększenie pewności siebie to już potężny oręż, a jakieś środki samoobrony nauczyciele chyba mieć muszą? Inaczej tylko patrzeć eskalacji niebezpiecznych incydentów. I obym był złym prorokiem.
Andrzej Kwaśniewski
3 Responses
W Szkole Podstawowej we Wrocławiu ( psie pole)bicie, wyzywanie nauczycieli jest (prawie) na porządku dziennym. Prawie,bo nie zdarza się we wszystkich klasach. Głównie występuje w klasach młodszych. Niestety nie jest wzywana policja, ogromna nawet kilkuletnia opieszałość w zawiadamianiu sądów. Jest to bardzo przykre, tak samo jak bezsilność nauczycieli. Dodam,że dawna dyrekcja straszy sądem nauczycieli, rodzice wymyślają historie a kuratorium wszystko łyka.
Hej. Zapomniałeś jeszcze o uczniach z orzeczeniami, którzy są agresywni. Im sąd często daje pouczenie za naruszenie nietykalności osobistej. Szkoda nawet energii na zgłaszanie gdziekolwiek. Kurs samoobrony jak najbardziej; mówię o tym sama już od jakiegoś czasu. Niestety straszne to i zastanawiam się jak uciec z tego zawodu.
Sytuacje newralgiczne z jakimi mają do czynienie nauczyciele i, w których częstokroć to oni stają się ofiarami to pokłosie liberalizacji podejścia do uczniów, poszerzania swobody funkcjonowania w szkole i poza nią a najprościej rzecz biorąc braku dyscypliny. Pozwólmy uczniom na więcej, „głaszczmy ich”, wskazujmy na nauczyciela jako winnego wszystkich problemów a za niedługo jeżeli nie już przeprowadzanie lekcji w klasie będzie nie lada wyczynem albo w ogóle będzie niemożliwe. Podmiotowe podejście do ucznia jakiemu hołdujemy jak najbardziej ale podmiotowość to nie tylko autonomia czy prawo do wewnętrznej niezależności to również co najważniejsze ponoszenie odpowiedzialności za swoje postępowanie a o tym uczniowie jak i ich rodzice nie wiedzą albo nie chcą pamiętać. Gdyby każdy przypadek naruszenia zasad, norm funkcjonowania w środowisku szkolnym czy ogólnie rzecz biorąc społecznym był odpowiednio „piętnowany” a osoba winna ponosiła stosowną odpowiedzialność, kolejnym razem dwa razy zastanowiłaby się czy warto zważając na konsekwencje wcielać w życie „głupie” pomysły czy zachowywać się np. agresywnie. No ale to już odrębny temat.