Brytyjski serial „Dojrzewanie”, który od marcowej premiery na platformie Netflix zgromadził ponad 124 miliony wyświetleń, stał się impulsem do dyskusji o stanie i roli edukacji seksualnej w szkołach.
Krótkie wprowadzenie, gdyby ktoś jeszcze serialu „Dojrzewanie” stworzonego przez Jacka Thornego i Stephena Grahama nie znał (koniecznie trzeba to pilnie nadrobić). Brytyjski hit w reżyserii Philipa Barantiniego, opowiada o tym, jak świat pewnej rodziny wywraca się do góry nogami, gdy 13-letni Jamie Miller zostaje aresztowany za zamordowanie nastolatki ze swojej klasy. Jego rodzina, terapeutka i prowadzący sprawę detektyw zadają sobie pytanie o to, co naprawdę się stało.
Serial “Dojrzewanie” jako narzędzie edukacji?
Serial pokazuje ciemne strony dorastania online: pornografię, mizoginię, przemoc, a nawet radykalizację. Wywołał wielkie emocje wśród widzów, rodziców, środowisk związanych z edukacją i wychowaniem, a nawet wśród światowych polityków.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer poparł decyzję Netflixa o bezpłatnym udostępnieniu serialu wszystkim szkołom średnim. Jak stwierdził, inicjatywa „pomoże uczniom lepiej zrozumieć wpływ mizoginii, niebezpieczeństwa radykalizacji w Internecie i znaczenie zdrowych relacji”. Warunkiem skuteczności takiego działania ma być prowadzenie przez odpowiednio przeszkolonych nauczycieli dyskusji w klasach, w tym rozmów w zakresie poruszania się po wrażliwych treściach.
Zdaniem nie tylko brytyjskich ekspertów, rozmowy na temat szacunku i granic stanowią fundament wszechstronnej edukacji seksualnej, która opiera się na medycznie rzetelnych, dostosowanych do wieku informacjach dotyczących seksualności, zdrowia seksualnego oraz reprodukcyjnego. W ramach tego podejścia uwzględnia się również rozwój umiejętności życiowych, takich jak budowanie zdrowych relacji, zrozumienie zgody oraz poszanowanie autonomii cielesnej. Zdaniem ekspertów, tego rodzaju nauczanie może rozpoczynać się już na etapie szkoły podstawowej, pod warunkiem że treści są odpowiednio dostosowane do wieku uczniów.
Eksperci podkreślają, że kompleksowa edukacja seksualna obejmuje znacznie więcej niż tylko zapobieganie ciąży i infekcjom. „Mamy tendencję do postrzegania edukacji seksualnej w tym kraju jako zapobiegania ciąży i [infekcjom przenoszonym drogą płciową]. Ale dla wielu z nas, łącznie ze mną, edukacja seksualna jest znacznie szersza; chodzi głównie o relacje” – mówi Eva S. Goldfarb, profesor zdrowia publicznego na Uniwersytecie Stanowym Montclair w New Jersey i uznany na arenie międzynarodowej ekspert w dziedzinie kompleksowej edukacji seksualnej.
Nierówne “Dojrzewanie”, nierówna edukacja na świecie
Tylko 27 stanów USA i Dystrykt Kolumbii wymagają jakiejś formy edukacji seksualnej. W 29 stanach promuje się abstynencję jako podstawową metodę antykoncepcji. Zaledwie 11 stanów wymaga, by programy obejmowały różnorodność orientacji seksualnych i tożsamości płciowych, podczas gdy 6 stanów wprost przedstawia inne niż heteroseksualne jako „haniebne, niedopuszczalne lub nielegalne”. Kolejnych 7 stanów ogranicza rozmowy o tożsamości seksualnej – to efekt tzw. polityki „Don’t Say Gay”.
W badaniu z 2022 r. przeprowadzonym przez Common Sense Media wśród ponad 1300 amerykańskich nastolatków w wieku 13–17 lat, większość przyznała, że miała kontakt z pornografią już w wieku 12 lat. 44 proc. oglądało ją celowo, a 59 proc. z tej grupy robiło to raz lub więcej w tygodniu. Aż 45 proc. nastolatków uważało, że pornografia dostarcza im „przydatnych informacji” o seksie.
Tymczasem przegląd badań z 2024 roku wykazał, że treści pornograficzne często prowadzą do uprzedmiotowienia kobiet, agresji seksualnej, nierealistycznych oczekiwań i ryzykownych zachowań – szczególnie wśród chłopców.
Mimo rosnących zagrożeń związanych z niewłaściwym źródłem wiedzy o seksualności, część polityków amerykańskich forsuje ograniczenie edukacji seksualnej. Administracja federalna USA zażądała w kwietniu 2024 roku przeglądu programów PREP, które oferują młodzieży rzetelną, medycznie potwierdzoną wiedzę. Decyzję skomentował Managi Lord-Biggers z Instytutu Guttmachera: „Projekt 2025 (administracji Trumpa – przyp. Red.) wyraźnie wzywa do przedefiniowania podstawowej edukacji w zakresie zdrowia seksualnego jako “pornografia” i zastąpienia jej programami obejmującymi wyłącznie abstynencję”.

Edukacja seksualna w polskich szkołach?
Polska nie jest wolna od podobnych napięć. Już edukacja zdrowotna, a co dopiero edukacja seksualna w polskich szkołach pozostaje tematem kontrowersyjnym, nierzadko upolitycznionym. Tymczasem w kontekście globalnych wyzwań – takich jak pornografia, dezinformacja i radykalizacja – warto zastanowić się, czy polska szkoła nie powinna odważniej rozmawiać z uczniami o dorastaniu, relacjach i odpowiedzialności.
– Pytanie, kto ma to regulować, jak dystrybuować informacje, kto sprawdza, w jakim wieku ludzie oglądają te treści. Mamy problem, żeby wprowadzić edukację seksualną – dobrą, a teraz się oburzamy, że jednak dzieci oglądają w internecie treści, których nie powinny oglądać. Czyli nie pozwolimy dzieci edukować, ale pozwólmy im się samym nieświadomie wejść w otchłań internetu i zobaczyć rzeczy, których już nie od zobaczą i nie zrozumieją – mówi w rozmowie z nami Agata Loewe-Kurilla, terapeutka seksualna, psychoterapeutka, superwizorka.
– Ja jako matka chciałabym, żeby moje dziecko wiedziało, że może do mnie przyjść o tym pogadać, zapytać. Przeraża mnie perspektywa, że moje dziecko będzie mówić internetowym językiem, który będzie dla mnie językiem obcym – dodaje absolwentka Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie (Psychologia Kliniczna oraz Społeczna Psychologia Stosunków Międzykulturowych).
– Marzy mi się, żeby dzieciom właśnie od najmłodszych lat normalizować język o ciele i żeby rodzice wykonywali pracę na swoich granicach. To są bardzo ambitne plany, ale fajnie by było, aby rodzice się komunikowali między sobą, modelując na swoich dzieci to, że różne problemy można załatwiać twarzą w twarz, a nie uciekając w sieć – podsumowuje Agata Loewe-Kurilla.
Jeśli nie my, to zrobi to internet. A ten, jak pokazuje nie tylko serial, ale i życie, nie zawsze ma dobre intencje.
Zobacz również: O edukacji zdrowotnej w serwisie PEN-Info
aka
Źródło: Eduaction Week